Viva la Madrid

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 02-07-2011

Madryt, ach ten Madryt. Szczerze powiedziawszy, nie byłam przekonana do tego miasta, cóż, następna stolica. Ale jakże się myliłam….. Po przylocie, zaskoczyło mnie to, że ludzie są tak pięknie i kolorowo ubrani,  ta społeczność z pewnością wyróżnia się spośród innych tym, że ma gust i jest dobrze ubrana. Ale nie ma się co dziwić, w końcu to ojczyzna Zary i Mango:)

Madryt przywitał nas piękną i słoneczną pogodą:) Najpierw udaliśmy się do Oli i Gosi, naszych znajomych, u których mieliśmy zamiar nocować. Tam zostaliśmy poinstruowani co zwiedzić i wyposażeni w przewodnik i mapę wyruszyliśmy, aby podziwiać uroki tego miejsca.

Madryt jest piękny, tego nie da się ukryć. Jest najpiękniejszym miastem spośród wszystkich, które odwiedziliśmy. Jest w nim pełno parków. My także udaliśmy się do parku znajdującego się koło Banco de Espanha o powierzchni 120 hektarów. Ludzie tam odpoczywają, spotykają się z przyjaciółmi, biegają, jeżdżą na rowerach, czytają książki, wiosłują na małym jeziorku i korzystają z życia:)

Wieczorem, Ola i Gosia chciały nam pokazać jak imprezują i co jedzą Hiszpanie. Zabrały nas do tradycyjnej małej knajpki, gdzie udało się nam znaleźć miejsce do siedzenia. Co nas zaskoczyło, to to, że Hiszpanie zwykle jedzą na stojąco, lubią tłoczne miejsca, gdzie stoją, rozmawiają i jedzą jednocześnie, a resztki jedzenia, czy zużyte serwetki rzucają pod nogi (tak mają w zwyczaju). W knajpce zjedliśmy ogromną kanapkę z mięsem, zielone papryczki w oliwie(pyszne!), tradycyjny ser z konfiturą, a także beszamel zasmażany w panierce. Oczywiście wszystko było baaaardzo tłuste, ale i baaaaaaaardzo smaczne. Dziwimy się jak Hiszpanie mogą, aż tyle zjeść (bo wiemy, że jedzą dużo i tłusto) i być tacy szczupli:)

Następnie udaliśmy się na piwo. Co ciekawe, w Hiszpanii do piwa dostaje się coś do jedzenia (tzw. tapasy). Za 2 euro można dostać piwo i kanapkę, a to naprawdę duża za niewielką kwotę. Niestety Madryt jest stolicą niezwykle drogą….. Na szczęście nasze kompanki pokazały nam miejsca na studencką kieszeń:)

W drugim dniu naszego pobytu w Madrycie, postanowiliśmy zwiedzić Muzeum Prado, gdzie znajdują się eksponaty takich artystów jak: Rubens, Velázquez, Goya, El Greco, Ribera, Rembrant. Mnie osobiście najbardziej podobały się „rubensowskie kształty”:)

Po muzeum, pojechaliśmy metrem na Plaza de Oriente, z którego przemieściliśmy się do Palacio Real, gdzie tamtego dnia można było wejść bezpłatnie. Ciekawostką jest to, że w tym pałacu odbywała się polska wystawa, której perełką była Dama z Łasiczką:)

Upał był niezmierny, ale Ola jako punkt honoru postanowiła nam pokazać cały Madryt. Zwiedziliśmy najstarszą budowlę w Madrycie – egipską świątynię, która została przekazana jako dar za pomoc Hiszpaniu w ratowaniu zabytków w Egipcie. Byliśmy na moście samobójców i Puerta del Sol – jest to centralny plac w Madrycie, punkt zero, od którego odchodzą wszystkie drogi, a także gdzie swoje obozowisko posiadają strajkujący studenci. Zrobiliśmy sobie także zdjęcie z niedźwiadkiem, symbolem Madrytu:) I po drodze odwiedziliśmy jeszcze mnóstwo innych miejsc, których nie sposób tu wszystkich wypisać:)

Dzień zakończyliśmy w tradycyjnym hiszpańskim barze, gdzie kelner decyduje o tym, co dostaniesz do piwa. W naszym wypadku tapasami były tosty, kanapki z różnościami, zapiekane ziemniaczki i skrzydełka:)

Następnego dnia mieliśmy niestety lot powrotny do Portugalii. Zdążyliśmy jedynie zjeść kanapkę z tradycyjną szynką i serem, kupić obowiązkowo magnesy, a także pójść ostatni raz na Sol, skąd wyruszyliśmy metrem na lotnisko.

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Porto w Porto

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 02-07-2011

Czym byłby pobyt w Portugalii bez odwiedzenia Porto? Na pewno straciłby wiele na wartości:) Dla cudownego trunku, jakim jest wino Porto można pojechać nawet i na koniec świata….

Po tej urokliwej miejscowości udaliśmy się pociągiem, podróż z Lizbony trwała 3 godziny. Swoją wyprawę rozpoczęliśmy od znalezienia hostelu, w którym zostawiliśmy rzeczy, aby móc trochę pozwiedzać . Porto to przepiękne miasto położone na dwóch stromych wzgórzach, które spadają prosto do rzeki. Są one połączone mostem, po którym przejeżdża metro:)

Porto robi wrażenie miasta starego, trochę zniszczonego, jednak posiada swoją unikalną i oryginalną atmosferę. Wąskie uliczki, po których starają się przejechać kierowcy, a także pełno kilku piętrowych, kolorowych i trochę zrujnowanych budynków tworzą aurę tego miasta.

Postanowiliśmy wypić Porto w Porto, więc najpierw udaliśmy się do budynku Sandemana, w którym składowane są te cenne trunki. Po krótkiej wizycie w pomieszczeniach, po których oprowadzała nas przewodniczka w starodawnym stroju, charakterystycznym dla marki Sandeman, zostaliśmy zaproszeni na degustację win. Smakowały nam, oj smakowały…..

Następnie, po wspinaczce wzdłuż wzgórza, udaliśmy się do hostelu, aby następnego dnia móc wyruszyć do Madrytu:)

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Rejs statkiem

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 23-06-2011

Aby spędzić przyjemnie ostatnie dni w Lizbonie, udaliśmy się w rejs statkiem po Tagu. Jest to rzeka, z której rozstacza się piękny widok na stolicę Lizbony.

Gdy kupiliśmy bilety, okazało się, że mamy 2 godziny do czasu odpłynięcia statku. Korzystając z czasu wolnego, udaliśmy się do Pingo Doce, mojego ulubionego sklepu. Pingo Doce i polska Biedronka mają wspólnego właściciela – firmę Jeronimo Martins, można więc uznać, że Pingo to taka portugalska biedronka. Jest ona jednak bardziej wyposażona, bo wygląda w środku jak Alma, natomiast ceny są niskie. Oferuje ona również posiłki, słodkie bułki, kanapki i różnego typu napoje w niskich cenach, z czego z chęcią korzystamy.

Po zjedzeniu Bolo Arroz (ciasteczek ryżowych, które smakują jak polska babka cytrynowa), udaliśmy się na spacer po dzielnicy Bairro Alto, która jest położona na wzgórzu Lizbony. W czasie wychodzenia pod górkę podziwialiśmy piękne lizbońskie ulice, które są bardzo urokliwe.

Następnie w czasie rejsu, korzystaliśmy z ostatnich chwil, aby zobaczyć całą okazałość Lizbony. Ślicznie wyglądała z rzeki panorama miasta, dzielnica Belem, Statua Jezusa, a także ogromne wrażenie robi most 25 kwietnia, pod którym przepływał statek.

Po takim przeżyciu, postanowiliśmy odpocząć w Parku Gulbenkian, które znajduje się koło naszego mieszkania. Tam było mnóstwo rodzin z dziećmi, gdyż była niedziela, a Portugalczycy uwielbiają spędzać czas w Parkach. Czytają książki, rozmawiają z przyjaciółmi, karmią kaczki, gołębie itd. Można wypocząć:)

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Statua Jezusa

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 02-06-2011

Wczoraj Tomek zabrał mnie na obiecaną wycieczkę do statuły Jezusa:) Znajduje się ona naprzeciwległym brzegu rzeki Tag, z którego roztacza się piękny widok na Lizbonę. Statuła jest OGROMNA!!! i widać ją prawie z każdego punktu widokowego w mieście.

Swoją wyprawę rozpoczęliśmy od zjedzenia obiadu w stołówce uniwersytetu, który znajduje się koło naszego mieszkania. Obiady tam są zwykle dobre (polubiłam tofu i rybki), składa się zawsze z trzech dań i kosztuje tylko 2,35 euro, co w Krakowie się rzadko zdarza. Warto napisać, że Portugalia zupą słynie (widać ją na zdjęciu), która składa się z samych warzywek i jest bardzo gęsta. Nawet w McDonaldzie jest dostępna zupa w dwóch smakach:D

Ale przejdźmy do rzeczy. Po pysznym obiedzie pojechaliśmy autobusem na Cais de Sodre, a stamtąd udaliśmy się promem na drugi brzeg rzeki Tag. Myśleliśmy, że statua znajduje się w niewielkiej odległości od miejsca, w którym zatrzymuje się prom, niestety to, co nam się wydawało okazało się nieprawdą.

Nieświadomi dzielącego nas dystansu, ruszyliśmy w kierunku, w którym powinna znajdować się statua…. I szliśmy pod górę, pod górę, pod górę, z nadzieją, że za następną górką zobaczymy statułę…. Naszym oczą ukazała się ona po godzinie marszu w pełnym słońcu:)

Po dojściu na miejsce, stwierdziliśmy, że widok stamtąd był wart naszego wysiłku – sami zobaczycie na zdjęciach:)

A wróciliśmy już autobusem:))

PS. Stwierdzam, że Tomek powinien dostać premię za promocje swojego uniwersytetu AGH na drugim krańcu Europy:)

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Oriente

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 02-06-2011

Witamy ponownie po przerwie Wielkanocnej :)

Nie pisaliśmy nic nowego, ponieważ zajęci byliśmy sobą tzn. naszymi egzaminami i projektami.
Ponieważ Jagódka czuła się jak ptaszek w klatce w naszym mieszkaniu, całe dni przesiadywała ucząc się, postanowiłem ją zabrać w miejsce, które inspiruje i napełnia energią do pracy.

Oriente, a właściwie Parque das Nações to jedna z najnowocześniejszych części Lizbony. Zbudowane specjalnie na Expo98, majestatyczne miasteczko, pełne zieleni, nowoczesnej architektury jest niewątpliwie jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych miasta.
Szkoda, że tam nie mieszkamy. Duże otwarte przestrzenie, strefa ograniczonego ruchu oraz świeże powietrze znad rzeki są przeciwieństwem naszej Avenidy de Berna.
Mam nadzieję, że to wszystko pomogło Jagódce się uczyć portugalskiej mowy i zdała egzamin na 100% :)

PS. To mój ostatni BigMac … :(

PS2. Czy do twarzy mi z zarostem? :)

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Wielkanoc w Lizbonie

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 24-04-2011

Nadszedł u nas czas Świąt Wielkanocnych. W Polsce pichcą się serniki, makowce, mazurki, babki, a my nie mamy piekarnika… Ale wiadomo, ciasta to nie wszystko! Dnia poprzedniego ugotowaliśmy bigos z kiszonej kapusty kupionej w ruskim sklepie.
A dzisiaj zjedliśmy świąteczne śniadanie wielkanocne, oczywiście nie mogło zabraknąć na nim pisanek i chrzanu, który udało nam się zdobyć. Śniadanie było pyszne, zjedliśmy 12 jajek, ale w dużej mierze była to zasługa Pawła, naszego największego łakomczucha da mieszkaniu;)
Następnie udaliśmy się do portugalskiego Kościoła na mszę. Byliśmyy trochę zdziwieniu, bo wygladała dokładnie tak jak w Polsce, tylko, że była po portugalsku. Jedynymi różnicami jest to, że tylko raz się klęczy i ofiara jest zbierana na tacy, którą porafianie sami sobie przekazują.
Następnie mieliśmy w planach jechać na najlepsze lody w Lizbonie, ale okazało się, że lokal jest dzisiaj zamknięty. Z tego powodu spędziliśmy całe popołudnie w parku koło Belem.
Jako ciekawostkę zamieszczamy zdjęcia przedziwnego smakołyku, który jest obecnie wszędzie sprzedawy w Lizbonie. A mianowicie jest to bułka z całym jajkiem w środku. Na to się nie skusiliśmy. Natomiast świąteczne migdały zatapiane w różnych czekoladach, które są wielkanocnych smakołykiem w Portugalii jak najbardziej zaspokoiły nasze łakome potrzeby:)

No nameNo name
No nameNo name

Guincho

0

Posted by admin | Posted in Erasmus w Lizbonie | Posted on 19-04-2011

Tagi: , ,

Dość leżenia! Czas na odrobinę ruchu!

Tym razem udaliśmy się pieszo na jedną z najładniejszych plaż w Portugalii – Guincho. Oddalona ona jest ok. 10km od Cascais. Można się na nią dostać samochodem, autobusem, rowerem (które można za darmo wypożyczyć) albo tak jak my na nogach.
Po drodze mijaliśmy dzielnicę luksusowych willi, pole golfowe, wiele stromych i malowniczych klifów.
Niewątpliwą atrakcją jest Boca do Inferno – jaskinia w klifie, w której oceaniczne fale wpadając wydają przeraźliwy dźwięk.
Po dwóch godzinach spaceru wzdłuż oceanu, dotarliśmy do plaży. Mimo bezchmurnego nieba, zmarzliśmy trochę. Oceaniczny wiatr i bryza dały nam się we znaki. Zmęczeni, ale zadowoleni wrócliśmy do domu :)

Pokaż Guincho na większej mapie

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Cascais

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 11-04-2011

U nas nastała przerwa świąteczna, więc postanowiliśmy udać się do Cascais, kurortu nadmorskiego, położonego o 30min drogi pociągiem od Lizbony. Zaczynając od pociągu, można w nim spotkać głównie młodych studentów z Portugalii, Erasmusów i serferów, którzy chcą skorzystać z uroków portugalskiej plaży. Linia kolejowa ciągnie się wzdłuż nadbrzeża, także podróżując można podziwiać ładne widoki. Trochę mi to przypomina podróż pociągiem na Hel. Pociąg zatrzymuje się na stacjach, z których można udać się wprost na plażę.  Do najpopularniejszych plaż, zaliczają się te w Carcavelos i Cascais, które stanowi końcową stację.

Po wyjściu ze stacji, mamy widok na piękną, malowniczą wioskę i oczywiście McDonald’s;)) Zgodnie z planem najpierw pozwiedzaliśmy trochę Cascais, a później przespacerowaliśmy się deptakiem wzdłuż oceanu. Tak doszliśmy do drugiej stacji kolei, licząc od Cascais i wróciliśmy do domu. Następnym razem zabieramy kostiumy kąpielowe:)

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Festiwal czekolady w Obidos

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 06-04-2011

Czeko, czeko, czekoladka!!

Znowu byliśmy na wycieczce :) Tym razem pojechaliśmy na zorganizowaną przez Erasmus Student Network na festiwal czekolady w Óbidos.

Jak zwykle, nie obeszło się bez opóźnień. Tym razem czekaliśmy prawie 50min na spóźnialskich.
Po drodze zatrzymaliśmy się w Buddha Jardim – ogrodzie stylizowanym na buddyjską świątynie. Zrobiliśmy sobie parę zdjęć z Buddą i pojechaliśmy dalej spragnieni czekolady.
Pogoda była straszna! Jak bardzo straszna … Jagódkę trzeba było siłą wyciągać z autokaru. Zachęta pod postacią gorącej czekolady podziałała. Pod jedną malusieńką parasolką wyruszyliśmy na czeko-łowy.
Skonsumowaliśmy: Czekoladowe Paste de Nata, Czekoladowy gofr z niespodzianką, naleśniki z czekoladą, czekoladowe mleczko, czekoladowa ginja, czekoladowe pralinki, czekolade, ciastka czekoladowe i zupę, żeby było zdrowo :)
Po ponad czterech godzinach spędzonych tam, mieliśmy dość :) Pragnęliśmy wrócić jak najszybciej do domu, ale niestety znowu czekaliśmy na spóźnialskich erasmusów, tym razem godzinę.

Pobrudzeni czekoladą, z pamiątkowymi kubkami wróciliśmy do Lizbony, gdzie ugotowaliśmy jeszcze na kolację pyszną zupę pomidorową. Przepis wkrótce :)

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Tak się studiuje w Portugalii;)

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 31-03-2011

W dzisiejszym dniu postanowiłam opisać bardzo ciekawą akcję na mojej uczelni, a mianowicie: „Tydzień sportu”. Idąc na uniwerek zastanowiałam  się, co u licha robi piaskarka na środku dziedzińca i okazało się, że wysypują piasek, aby stworzyć boisko do siatkówki. Pomyślałam, że super. Tym bardziej, że później zaczynało się pojawiać więcej rzeczy i każdej można spróbować. Mnie najbardziej podoba się skakanie na trampolinie:) I stwierdzam, że można by stworzyć taką akcję także u nas na uniwerku:) Tydzień sportu ma niby promować zdrowy tryb życia, ale widząc portugalska społeczność to się chyba nie uda. Podam przykład. Znajoma pokazała mi paczkę 6 słodkich bułek i nektarynkę i spytała, za które więcej zapłaciła. Oczywiście okazało się, że nektarynka była droższa….

A i jeszcze jedno. Spragnieni ogórków kiszonych i twarogu, udaliśmy się dzisiaj do ruskiego sklepu:D Jakież było nasze zdziwienie, gdy znaleźliśmy tam cukierki polskiej firmy – „Solidarność”, a mianowicie śliwki w czekoladzie…. Tego było nam trzeba. Kupilismy je i od razu zaciachaliśmy niemal wszystkie:D A ogórki zjedliśmy co do jednego jak tylko wróciliśmy do domu:)

Uwieczniłam jeszcze jedno zdjęcie zrobione Tomkowi, aby pokazać portugalską specyfikę. Chodzi o piwo, które można kupić tu wszędzie, nawet w McDonaldzie, na uczelni też można sobie spokojnie je wypić:)

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

PS. Tomka zdjęcia są już nieaktualne, bo ma już krótkie włosy:P

Madera cz. 2 Jardim Botanico i Monte

0

Posted by admin | Posted in Erasmus w Lizbonie | Posted on 26-03-2011

Tagi: , , , ,

Drugiego dnia, korzystając z prześlicznej, słonecznej pogody udaliśmy się do ogrodu botanicznego.
Standardowa oferta dla turystów, która obejmowała wjazd kolejką na górę Monte a stamtąd kolejną gondolką do Jardim Botanico, była strasznie droga (30 Euro od osoby?!).
Na szczęście, udało nam się znaleźć wycieczkę za połowę tej ceny :D Warto szukać okazji i porównywać ceny, bo można wiele zaoszczędzić.

Do Jardim Botanico, dojechaliśmy autobusem miejskim. Przejazd starym Volvo po krętych i bardzo wąskich uliczkach Funchal jest atrakcją samą w sobie. Nie ukrywam, trochę się bałem, kiedy kierowca dodawał gazu zjeżdżając w dół, na krętej uliczce, nie dużo szerszej od autobusu.
Widoki z okna autobusu były urokliwe. Zresztą zobaczcie sami na zdjęciach.

Gdy dotarliśmy już do ogrodu botanicznego, zwiedzanie rozpoczęliśmy od ekspozycji ze skamielinami i wypchanymi zwierzętami.
Ogród podzielony jest na kilka obszarów – kaktusy, zioła, rośliny uprawne, drzewa tropikalne, bananowce, kawowce, orchidee …
Jagódce najbardziej podobały się gigantyczne kaktusy (na które chciała mnie wrzucić :P ) Mnie najbardziej urzekły drzewa bananowe.
Oprócz roślin znajduję się tam park papug ze wszystkich stron świata.
Na górnych tarasach ogrodu, roztacza się zdumiewający widok na zatokę oraz centrum Funchal.
Po obejrzeniu ogrodu, udaliśmy się gondolką na szczyt góry Monte. Jagódka była przerażona stromym wąwozem nad którym przejeżdżaliśmy.

Monte – to po portugalsku góra :D Na jej zboczu ulokowany jest hotel Quinta (dawna posiadłość Karola I Habsburga), Park tropikalny, Górna stacja kolejki z centrum Funchal oraz Kościół Nossa Senhora de Monte.
Lokalną atrakcją jest tutaj zjazd wiklinianym koszykiem na płozach ze szczytu góry. Turyści siedzą w środku, a dwóch ubranych na biało Maderyjczyków (trochę przypominających gondolierów) steruje tym cudem tak żeby nie wjechać w jadące samochody i nie wywrócić się. Używają do tego specjalnych butów na bardzo wysokiej podeszwie.
Przyjemność taka jest bardzo intratna dla mieszkańców. Zjazd kosztuje 20 Euro, a powrót na górę taksówką kolejne 5 Euro.

Na Maderze spędziliśmy stanowczo za mało czasu. Koniecznie musimy tu wrócić i poznać całą jej piękność.

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

Madera – wyspa szczęśliwości, zieleni i słońca

0

Posted by admin | Posted in Bez kategorii | Posted on 26-03-2011

Lecąc na Maderę myśleliśmy, że to taki kurort wypoczynkowy, nieco przereklamowany i nie spodziewaliśmy się niczego specjalnego. Ale jakie było nasze zdziwienie, kiedy samolot zataczał okręg wokół wyspy i myśleliśmy, że zaraz rozbijemy się o strome klify tej wulkanicznej wyspy. A później zobaczyliśmy Funchal – główne miasto na wyspie. To było coś niesamowitego, widzieć tą miejscowość położoną na zboczu góry, które wpada do oceanu… Nagle przestało padać i zaświeciło słońce. Kiedy wysiedliśmy, poczuliśmy ciepły, nieco tropikalny klimat na naszych twarzach. I zaczęła się przygoda:) Najpierw udaliśmy się do hostelu, który zarezerwowaliśmy wcześniej i okazało się, że nie mają dla nas miejsca… Jako rekompensatę dostaliśmy pokój w hotelu o wyższym standardzie i za tą samą cenę:D

Najpierw udaliśmy się nad ocean. Z nadbrzeża roztaczał się widok na panoramę miasta, nie do opisania. Jest także tam  kolejka linowa, którą można się dostać na szczyt góry. Później przeszliśmy deptakiem ciągnącym się wzdłuż oceanu, mijając palmy, żaglówki i turystów, którzy właśnie przypłynęli tutaj wielkim statkiem zaparkowanym na przystani (widać go na zdjęciach).

Madera to piękna wyspa, wszędzie rosną tropikalne kwiaty, a w parkach rozlokowanych na terenie całego miasta można usiąść i podziwiać widoki. Co zauważalne, jest tutaj mnóstwo sklepów, restauracji. Po raz pierwszy jedliśmy tutaj rybę w sosie z bananów – i było dobre:)

Na zdjęciach na pewno można także zobaczyć targ warzywny i rybny, który zlokalizowany jest w hali w centrum miasta. Spróbowaliśmy tam wszystkich możliwych owoców, których nazw w większości nie znamy. Jedne smakowały jak ananas zmieszany z jabłkiem, inne jak granat z porzeczką.

I ciekawostka – na wyspie znajduje się pomnik Józefa Piłsudskiego, który przebywał na Maderze. Ta wyspa była także ulubionym miejscem wypoczynku znanych osób. Bywali tutaj: Churchill, Napoleon, cesarzowa Sissi i Karol I Habsburg (w miejscu jego posiadłości znajduje się teraz 5 gwiazdkowy hotel). Urodził się tutaj także znany na całym świecie piłkarz - Cristiano Ronaldo.

A następny wpis będzie o najpiękniejszym miejscu na wyspie – Ogrodzie Botanicznym:D

No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name
No nameNo name

PS. Postanowiliśmy, że na emeryturze zamieszkamy na Maderze, więc już zaczęliśmy zbierać fundusze;P